Strona:PL Tarnowski-Szkice helweckie i Talia.djvu/057

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wyznaję, że ich mam dosyć – lepszych ani gorszych, mędrszych ani głupszych już nie poznam – do tego smutno wyrzec – ale ty mamo, jesteś dziś jedynym moim przyjacielem – miałem ich za wiele – a tylko jednego mieć można. –

Pułkownikowa

Więc takie wrażenia przynosisz z szerokiego świata, który zwiedziłeś chciwie i badawczo? Moje drogie dziecię…

Edmund

Za tobą zawsze tęskniłem, droga mamo – (klęka u jej nóg) ty we wszystkich burzach byłaś moim aniołem stróżem. Tobie ode mnie życie się należy. – –

Pułkownikowa

O! mój chłopcze, aniołowie stróże mogą być tylko młodzi….

Edmund
(Chłodno.)

A – rozumiem –

Pułkownikowa

Mój synu, nie krepowałam cię nigdy i w niczem, nie byłam egoistką, wcześnie uczyłam cię myśleć i chcieć – ufając, że reszty dopełni uczucie twoje – i nie zawiodłam się – ufność i miłość twoja są dziś moją nagrodą – ale nie pojmuję, jak w sercu twojem, tyle go-