Strona:PL Tarnowski-Szkice helweckie i Talia.djvu/058

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


rącem i młodem, dotąd nie powstała potrzeba jakiegoś wyłącznego uczucia. – Wiesz, że cię mam jednego; jakikolwiek byłby twój wybór, byle mi dał rękojmię twej pomyślności, pobłogosławiłabym go cała duszą.

Edmund

Tak, tylko dziś brakuje do tego malej rzeczy, to jest, żebym nad moją matkę nikogo nie mógł i nie chciał ukochać – a do tego – wybacz mi, (całując ją w ręce), ale nie wierzę niestety, by ideały chodziły w spódnicach. – –

Pułkownikowa

Złośniku, możesz być ukarany. –

Edmund

Widziałem tyle – tyle kobiet – bywałem bałamucony i bałamuciłem się, na szczęście nigdy nie bałamuciłem nikogo, dla tego trochę szacunku dla ciebie jest mi najmilszą z pozostałych trofea – czułem nieraz potrzebę kochania, tęsknotę za czymś wyższem, co każdy człowiek niezezwierzęcony zwie ideałem swoim, ale prawdziwie i silnie nigdy nie kochałem – czasem żartowałem uczuciem i z uczucia, i dziś za pokutę jestem sceptykiem, a choć młody, starym racjonalistą! – a! tak to tak w naszej epoce: nie wierzę w spotkanie tego, co niegdyś ideałem moim marzyłem – wina może nie całkiem moja – pragnę nadal żyć