Strona:PL Tarnowski-Szkice helweckie i Talia.djvu/030

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Giessbach



Jezioro ciche szybą zbłekitnioną
Porusza ledwie jak piersią natchnioną,
A skał olbrzymy stojące w około,
Patrzą w toń jasną, słońcem napełnioną,
Jak myśl poety, gdy bywa wesołą,
I tak głęboką i razem przejrzystą,
Jako dziewicy dusza - póki czystą!...
I sunie łódka pomiędzy skałami,
Mija krawędzie, jak kołyska cicha,
A maszt jej śnieżny zefirem oddycha,
I pruje wody swych wioseł pląsami.
Tak lubo płynie, jak gdyby sternikiem
Amor u szczytu żaglami kierował,
Jak gdyby Amor busoli pilnował;
A Psyche wiosła stał się strażnikiem,
I fal co łódkę kołyszą, całują,
Jak serca wiernym, cichym powiernikiem,
Gdy piersi lodzi łabędzie toń prują…
I ściga za nią eskorta tęczowa
Rybek swawolnych, co się w głębi chowa,
Jak myśli puste, co przebieżą chwilę,
I ulatują – jak z kwiatów2 motyle…
Dziczeją skały –