Strona:PL Tarnowski-Szkice helweckie i Talia.djvu/010

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Szafuza.




O Renie! Rozkiełznana szmaragdów topieli!
Poszarpana w granitach, lecz nieustająca!
Wstała znad pian dymiących z ryczącej gar-
                                 dzieli!...
O Szafuzo czarowna! Alpów duszo dzika,
Tyś jest jak dzieje wieków, w otchłanie wie-
                                 czności
Tocząca groźne nurty z grzmotem, co przenika
Duszę w najgłębszych głębiach, w grozie i pię-
                                 kności!
Widząc się o strumieniu, jak się w majestacie
Suniesz śnieżny, ryczący w otchłań z wysokości,
Kiedy lasy nad tobą szumią jak przeszłością
Co ostrzega obecność w biegu ku przyszłości,
Wzbudzasz mi za Niagarą tęsknotę, jej bracie,
A siostra twa tęsknotę budzi – za wiecznością...