Strona:PL Taine - Historya literatury angielskiej 1.djvu/40

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


osiemnastego wieku pijaństwo stanowiło źródło rozkoszy dla jego klas wyższych, i dziś jeszcze klassy niższe czerpią ją z tego samego źródła, a wszystkie wymysły i wytworności cywilizacyjne nie zdołały w nim obalić obyczajowego używania rózgi i pieści. Jeżeli z za prawideł towarzyskich, z za łagodności naszego współczesnego ugrzecznienia, wyjrzy jeszcze niekiedy krwiożerczy, opiły, skory do walki, zaprawiony do znoszenia trudów barbarzyniec, wyobraźmyż sobie jakim być musiał wówczas, gdy z towarzyszów zgrają wyładowywał na pustem lub spustoszonem wybrzeżu i, po raz pierwszy zapragnąwszy stałego osiedlenia się, spostrzegał na widnokręgu wspólne pastwiska Marchii, lub wielkie dziewicze lasy, mogące dostarczać żołędzi jego wieprzom a jeleni jego myśliwskim zapałom! „Posiadali oni chucie wielkie i grube [1]),”—prawią o barbarzyńcach tych stare historyę. Jeszcze w czasach podboju [2]) „upijanie się było u nich nałogiem klassy wyższej, której członkowie dnie i noce bez przerwy spędzali na pijatykach”. Henryk z Huntingtonu, uskarżając się w wieku dwunastym na zniknięcie starodawnej gościnności, opowiada, że królowie normandzcy dają jeść swoim dworzanom tylko raz na dzień, a królowie saksońscy dawali cztery razy. Pewnego dnia, kiedy Athelstan ze swoją szlachtą przybył w odwiedziny do krewnej swej, Ethelfledy, zgromadzenie piło tak wiele, że cały zapas miodu został odrazu wyczerpanym, ale Ś-ty Dunstan, uwzględniając ogromne rozmiary żołądka królewskiego, zaopatrzył dom na nowo i tak obficie, że „podczaszowie mogli, stosownie do zwyczaju panującego na królewskim dworze, przez cały dzień napełniać rogi i inne naczynia”. A gdy biesiadnicy głód i pragnienie już zaspokoili, zaczynali z rąk do rąk podawać sobie harfę i surowa harmonia ich basowych głosów wzbijała się pod sklepienia. Nawet klasztory, za czasów króla Edgarda, rozbrzmiewały od gier, śpiewów i tańców. Krzyczeć, pić, miotać się, żyły rozgrzewać i przepełniać winem, słyszeć i widzieć dokoła zgiełk i ścisk orgii — takiemi były najpierwsze potrzeby barbarzyńców [3]). Ociężałe zwierzę człowiecze chuć swą ukoić może dopiero wrzawą i wrażeniami gwałtownemi. Ale dla chuci takich istnieje żer jeszcze pożądańszy, mianowicie: bijatyki i bitwy. Daremnie Saksonowie, osiedliwszy się na podbitym gruncie, podzieleni na odrębne grupy, zajęli się jego uprawą w miejscowościach rozmaitych; daremnie z krewnymi i towarzyszami za

  1. „Pictorial history of England” Craig and Mac-Farlane I, 337. W. z Malmesbury. Henryk Huntington VI, 365.
  2. Turner „History of the Anglo-Saxons” III, 29.
  3. Tacyt „De Moribus Germanorum” XXII, XXIII.