Strona:PL Tadeusz Boy-Żeleński - Pani Hańska.djvu/042

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


nieporozumienia roztopiły się we wzajemnej tkliwości. Na wyjezdnem Balzac pisze do ukochanej:
„Nic mnie nie może oderwać od ciebie: ty jesteś mojem życiem i mojem szczęściem, całą mą nadzieją. Czego możesz się obawiać? Prace moje dowodzą ci mojej miłości: przyjechać tutaj, znaczyło przełożyć obecność nad przyszłość. To szaleństwo pijanej miłości: bo, aby zakosztować tej chwili, oddaliłem o wiele miesięcy dnie, w których sądzisz że będziemy wolni: wolniejsi, bo wolni... och, nie śmiem myśleć o tem“.
Było to w czerwcu 1835. Balzac miał ujrzeć panią Hańską aż w lipcu r. 1843, jako wdowę...
Pani Hańska spędza jeszcze miesiąc w Ischlu, poczem wraca z mężem do Wierzchowni. Ileż wspomnień przywiozła z tej pierwszej wycieczki do Europy! Ale