Strona:PL Tadeusz Boy-Żeleński - Pani Hańska.djvu/027

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


widziałem. Są pewne zdania w twoich listach, które przyprawiają mnie o bicie serca... Wolę jeden twój list niż sławę lorda Byrona...“. W lipcu: „Kochać się, nie znając, to męka... W sierpniu: „Jutro złamałbym pióro, gdyby pani tego żądała; od jutra żadna kobieta nie usłyszy mego głosu...“. Trzeba wierzyć, że listy pani Hańskiej musiały posiadać szczególny urok, aby tak podziałać na człowieka, któremu nie zbywało na hołdach niewieścich! Spowiada się jej ze wszystkiego, uśmierza jej niepokoje, zadowala jej ciekawość szczegółami paryskiego życia. Czytając korespondencję Balzaka z tego okresu, ufną, tkliwą, namiętną, trudno w istocie pamiętać o tem, że to są listy dojrzałego mężczyzny do kobiety, której nigdy nie widział na oczy.
Można łatwo zgadnąć, że pani