Strona:PL Tadeusz Boy-Żeleński - Pani Hańska.djvu/028

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Hańska obmyślała tymczasem sposób wydostania się z pustelni w Wierzchowni i zbliżenia się do swego idealnego kochanka. Nie były to wówczas rzeczy tak proste: pomijając inne trudności, trzeba było pozwolenia cara, które ściśle określało dozwolone miejsce pobytu. I tak, nie pozwolono panu Hańskiemu wybrać się do Paryża. Podejrzewają, że chytry szlachcic, który zresztą nie miał najmniejszego pojęcia o żoninej korespondencji, sam postarał się o ów zakaz, aby nie musieć wieźć żony do nowoczesnego Babilonu. Udzielono natomiast pozwolenia na wyjazd do Szwajcarji, i tam, w Neuchàtel, nastąpiło umówione spotkanie kochanków. Było to w półtora roku po pierwszem odezwaniu się pani Hańskiej. Polka miała czekać na swego pisarza na