Strona:PL Stefan Żeromski - Przedwiośnie.djvu/087

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


na boki torf dziewięciometrowy w ciągu godziny w takiej ilości, jakiej nie wykopałoby stu ludzi w ciągu tygodnia.
— A to dopiero morowa maszyna!
— Nie wierzysz? A patrz-że, co się nie dzieje. Nasz kuzyn Baryka torf wysuszony w specyalnych suszarniach sprzedał na opał, a w ogromnem torfowisku wybierał wciąż kanał, idący w półokrąg, na dziewięć metrów głęboki i kilkanaście szeroki, a zawracający wylotem swoim znowu do morza. Utworzył coś w rodzaju ogromnej litery 'U, brzuścem dolnem zwrócone do lądu, a górnemi, szeroko rozstawionemi szczytami łączące się z morzem. Te dwa szczyty połączył z morzem, gdy kanał został obustronnie drzewem ocembrowany.
— Ciekawy kanał! I cóż dalej?..
— Cały ów kanał leży niżej od poziomu morza, niżej nawet od jego dna przy brzegach, gdzie się od wyrzucanych wciąż piasków poziom dźwignął w górę. Cała ta kombinacya zależała od studyum morza w tej jego części. Nasz imiennik przeprowadził pilne badanie morza, gdy tam początkowo defilował po wybrzeżu, — a zwłaszcza badanie pewnego silnego prądu przybrzeżnego, który z oceanu poprzez Zund, Kategat i Skagerrak idzie ku wschodowi. Lewe ramię kanałowej litery U nasz Baryka podstawił, niejako, pod ów prąd zachodni i wpuścił olbrzymią siłę wodną do wnętrza. Wpuszczał ów prąd zachodni jednem ramieniem kanału, a drugiem go wylewał. Olbrzymia siła wodna nagłym pędem przebiegała przez jego kanał. Wzdłuż owego kanału pobudował fabryki, poruszane przez