Strona:PL Stefan Żeromski - Ponad śnieg bielszym się stanę.pdf/106

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


JOACHIM

Jak ja tę karteczkę od panienki dostał przez mego młynarczyka, — darmo, — konia ja zaprzągł i pojechał, choć dopiero co starszą panią powiózł na folwark.

HELENA

Idźcież teraz odpocząć po tej drodze. Ale konia i wóz odprowadźcie, żeby zaś nikt nie wiedział o przybyciu pana.

JOACHIM (przestępując z nogi na nogę)

Et, wiedzieć to tam będą, żebym nie wiem jak ślady pozacierał. Zatrę to ślady kół i końskich kopyt? Pójdę ja, konia napoję i pojadę wnet po starszą panią na folwarek. Nie pora teraz myśleć o spaniu.

HELENA

A więc dobrze. Rób, jak uważasz. Ja tymczasem ułożę tutaj panicza w taki sposób, żeby, gdy matka przybędzie, nie spostrzegła odrazu, że jest tak bardzo poszarpany, że nie ma ręki i nogi. Mogłoby to ją zabić, gdyby od pierwszego spojrzenia wszystko zobaczyła odrazu.

JOACHIM

Pewnie, pewnie. Ale przecie, czy tak, czy owak, prawdy się starsza pani dowiedzieć musi. Czy go tam tak, czy owak położyć, matka zobaczy.