Strona:PL Stefan Żeromski - Ludzie bezdomni 01.djvu/220

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


wcale niema. Doścignąć mężczyzny nie może, wprost, z powodu mniejszego zasobu sił fizycznych, (gdyby nawet miała przed sobą drogę bez przeszkód i... pułapek). Jeżeli zatem »niewiadomość« nietylko »grzechu nie czyni«, ale prócz tego nadaje »urok«, to, pomimo wszelkich wysiłków, jeszcze długo kobieta będzie »bardzo uroczo« głupsza od mężczyzny. Dziś zresztą nie chodzi wcale o to, żeby mężczyznom dorównać lecz o to, żeby coraz mniej zostawać w tyle we wszystkiem, nawet w szpitalu obłąkanych. Wkońcu ośmieliłam się wtrącić małe żądło, jakby na świadectwo, że guwernantki istotnie gorsze są od poetów płci męskiej. Rzekłam, iż może to jest bardzo urocze potrzebować opieki, ale dopiero wówczas, gdy jej zabraknie, gdy jej na całym wielkim świecie wcale niema, wtedy czuje się, jak dalece w tem niema najlichszego uroku.
Takie maksymy wygłaszałam w tem zgromadzeniu.
W czasie powrotu do mojej izby myślałam jeszcze o tem wszystkiem i czułam pewien niepokój. Nawet nie pewien, ale duży niepokój! Czy uwolnione kobiety nie użyją na złe swobody tak samo, jak jej dziś zażywają mężczyźni? Teraźniejsza dola płci nadobne z pewnością jest następstwem jej stanu moralnego. Gdyby szło o jakąś walkę i o samo zwycięstwo, to trzebaby powiedzieć: gdy mężczyźni mają prawo być wolnymi i robić sobie, co zechcą, to takie samo prawo powinno przysługiwać kobietom. Ale to przecie nie chodzi o walkę, tylko o dobro. Zresztą sumienie moje, gdy mowa o tych sprawach, tak łatwo dostaje dreszczów! Jest to, widocznie, moc przesądu, odziedzi-