Strona:PL Stefan Żeromski - Ludzie bezdomni 01.djvu/219

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


lutnej wolności nie użyją na złe, tak jak to robią dzisiaj mężczyźni? Przecie jest masa złych kobiet, a jak twierdzi psychiatria, daleko więcej pierwiastku zła wskazuje sprawowanie się obłąkanych kobiet, niż mężczyzn. Poeta zgadzał się, gdy go zaczęto przyciskać do muru, że to jest właśnie suma uczynków świata, ale »nie wierzył«, żeby można było wpłynąć na zmianę tego stosunku środkami, które przedsiębiorą kobiety.
Z mojego kąta pod palmą ośmieliłam się wydać głos, rozumie się słaby, nie mój i drżący, (co niechaj policzone mi będzie na karb trwogi wobec tylu liryków, dramaturgów, nowelistów, »estetów«), i zapomocą tak nizkiego organu wyraziłam niezdarnie parę sentencyi. Czepiając się ostatniej wątpliwości mówcy, rzekłam, że nie można jej żadną miarą podzielać, jeżeli się wierzy w siłę dodatniego działania kultury na duszę człowieka. Panna, która skończyła uniwersytet może być tak samo niedobra, jak chłopka, ale uczynki moralne pierwszej z musu będą lepsze, niż uczynki chłopki, na czem świat otaczający bezwarunkowo zyskuje. W miarę wzrostu kultury wyższej zacierają się różnice, wywołane niższością umysłu kobiecego i brakiem pracy nad jego rozwojem. Jeśli w duszy kobiety jest próżnia, którą mogłaby zająć dążność do jakiegoś światła, to w tej próżni naturalną koleją rzeczy rosną owoce złości, głupoty, złego wychowania. Dlatego to w szpitalach jest statystyka tak fatalna dla kobiet...
Co do twierdzenia, że emancypantka, która już nie ma o co zapytać mężczyzny, jest zjawiskiem brutalnem, to wyznałam, że takiej kobiety dziś jeszcze