Strona:PL Stefan Żeromski - Dzieje grzechu 01.djvu/196

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


spódniczarki, zarabiające bajońskie sumy (15 do 18 rubli miesięcznie), wychodziły na prawdziwy »burżujski« obiad w czasie dwugodzinnej przerwy.
Wobec tego stanu rzeczy, Łukasz od rannej herbaty musiał czekać na »obiad« aż do wieczora. Ponieważ leżał bez ruchu, na wznak, wciąż w jednej pozycyi, więc w ciągu dnia nudził się bestyalsko. Czytał stosy książek, pisał ołówkiem etnograficzne i etnologiczne ramoty i ramotki na ogromnych arkuszach papieru. Wieczorem rozpowiadał Ewie o tem, co napisał, co przeczytał, co przemyślał, co chciał uczynić. Marzenia ich snuły się wciąż około faktu, że skoro tylko wyzdrowieje, pojedzie do Rzymu, uzyska rozwód. Wówczas skończy się ich tęsknota...
W końcu stycznia Niepołomski począł siadać, — wkrótce podnosić się, chodzić po pokoju. W połowie lutego w ciepłe dni wychylać się począł na dwór. Śniegi leżały duże. Przyszły mrozy.
Wówczas to właśnie zaszła w nim zmiana. Dopóki leżał, wydawało się, że to jest najście chwilowe, fizyologiczny skutek bezczynności. Ale gdy wstawać zaczął a nie ustąpiło... Nalatujący wciąż na duszę dym, czy wiatr, huragan obrazów, podchwytujący w lot i wciąż w jednym kierunku nachylający aż do ziemi wszystkie myśli... Szept nieustanny spalonych warg: — Ewa, Ewa...
Gdy powracała do domu, gdy posłyszał dochodzący zdala stuk jej zaśnieżonych bucików na drewnianych schodkach, gdy go owionął chłód drzwi otwartych... — popadał w stan nieprzerwanego szału...
Ramiona podnosiły się i pięści zaciskały, jak do bitwy, żeby się siec w pałasze ze sobą samym, żeby