Strona:PL Stefan Żeromski - Duma o hetmanie.djvu/101

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

słem tę duszy polskiej cechę główną, że ją jeno eventus dobry przekonać zdoła o dobrej sprawie.
Więc miałem w sobie rzecz zawartą — z Moskiewskim szczęścia skusić.
A skupiał, skupiał roty swoje kniaź Dymitry.
Podeszło k’niemu francuskie wojsko Hornowe.
Podszedł agmen Pontusa.
Wszyscy wraz od Carowa Zamiszcza pociągnęli u Kłuszyna nocować.
Na godzin dwie przed słońca zachodem, bez uderzenia bębenisty, ani nie trąbiąc, na piśmie do pułkowników rozkaz dzienny wysłałem.
Siedemset jazdy, królewską piechotę i zastęp kozacki, pohrebiszczański do strzeżenia Wałujowego gródka zostawiam, a sam silenti agmine w ciemną noc!
Idziemy po rosach, lasem kisnącym, głuchym ruskim ostępem mil wiele.
O ciemnej jutrzni strudzony hufiec mój stanął nad wojskiem nieprzyjaciela.
Śpiący był kilkadziesiąttysięczny obóz Dymitrów.
Dwa falkonety zawaliły naszą ciasną, leśną drożynę.
A między puszczą naszą i wielkim ich obozem, gdzie spał rusin, legły dwa sioła w poprzek, opłotkami powygradzane.
Musiałem naprzód płoty rozgrodzić, a wioski spalić przed bitwą.
Gdy buchnął płomień, przecknie się wróg.
Stanął w sprawie pułk Zborowski, Olesia Samuelowego, — na prawem skrzydle.
Ku niemu przyrósł halickiego pana pułk, Strusia Mikołaja.