Strona:PL Stefan Żeromski - Duma o hetmanie.djvu/100

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Wodzu!
Otom był nareszcie rozkaz otrzymał.
Pokułem konie, czeladź zwołałem ze wsi.
Wozym naprawił i z pod Smoleńska w mą drogę!
Siedm tysięcy żołnierza było podemną.
Gorąca, lipcowa noc.
Przez Carewo Zajmiszcze, Borysa cara groblą szeroką ruszyli moi rycerze.
Grobla carska szeroka: sto koni na czoło idących zmieści.
Na falkonetu strzał za stawiskiem gródek stał bukowy Wałujewa Hrehora.
Cna bitwa piesza wstrzyma mię dzień, — gracka utarczka, — po której na wielką możajską drogę!
Gródek kozaki obsadzon.
Przeciwko mnie kniaź Dymitr Szujski, Wasyla brat samego, okólną drogą, na Kłuszyn, groźnym ciągnął pochodem.
Wojsko z nim straszne, wszystka ruska siła.
Karolusa Sudermańczyka przy nim rycerze, za srebrny rubel najemnicy: Jacobus Pontus, Krzysztof Szumm i Edward Horn.
Od Rżewa tamci na mnie szli.
Wilków i hijen cudzoziemskich, — francuzów, niemców, anglików, szkotów i szwedów niemała pod ich buławą colluvies.
Więc padnie, — oczywista, — w szeregi moje szarańcza szeptu i szerzyć się pocznie sława, że świat mi zmierzł, skoro tę garstkę szlacheckiej krwi rozlać zamyślam pod kopytami tak przemożnego nieprzyjaciela.
Dawno, — wodzu, — gorzkim poznałem rozmy-