Strona:PL Stanisław Wyspiański-Klątwa.djvu/116

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


jak gołębie ze strzechy się trzepotą i do odlotu zrywają niecierpliwemi skrzydłami).

KSIĄDZ.

.......
Żegnajcie ptaki wysłannice
niebieskich świętych ziem,
dusze mych drogich, gołębice!
Znam, odgaduję — wiem!
..............
Wyście już zbyły ciał męczarni,
wy, oczyszczeni ofiarami,
ptacy niebiescy — lećcie w niebo
żegnajcie! —
lećcie w Niebo dusze!
Czyste anioły, ... błogosławię
i znakiem krzyża rozwiązuje
wasz byt doczesny. —
Wieczność świeci
nad główeńkami moich dzieci!

CHÓR.

Amen. —
O dziwy! w niebo, patrzcie, lecą;
w niebo,
hen coraz wyżej, wyżej coraz...

(Ksiądz, skoro chwila zachwytu minęła, — pochyliwszy głowę, przed sobą, na ziemi, widzi parobka; chwyta go i szarpie gwałtownie).

KSIĄDZ.

O Sądzie, karo! Mów człowieku!