Strona:PL Stanisław Ignacy Witkiewicz-Teatr.djvu/227

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


i porównują przedmioty na obrazach z przedmiotami w rzeczywistości. Przy tym stanie rzeczy aby być krytykiem literackim trzeba mieć choćby minimalne kwalifikacje w świecie »idej«, w malarstwie nawet to jest zbyteczne: każdy co dwa słowa skleić potrafi, ma zdrowe oczy, może być krytykiem, wydającym bezwzględne i lekkomyślne sądy o ciężkiej pracy artystów,
Trzeba jednak zauważyć, że jeśli chodzi o »świat myśli« w poezji w oderwaniu od formy jako naczynia i Czystej Formy utworu, świat ten jest zwykle bardzo ubogi. Jeśli opowiedzieć »własnemi słowami« jakikolwiek, choćby najgłębszy utwór literacki, może zostać z niego »treść« bardzo banalna i nieistotna. Nic to nie ubliża utworowi i twórcy, ponieważ nie o te rzeczy jako takie w dziele sztuki chodzi. Co innego jest, że im więcej bogata i oryginalna jest treść życiowa danego osobnika, tem intensywniej działające może być stworzone przezeń dzieło sztuki, tem istotniejsze będą »napięcia dynamiczne« przez bardziej skomplikowaną polaryzację uczucia jedności w sferze uczuć życiowych[1]. Ale ogólnie biorąc, jedna kartka z »Krytyki Czystego Rozumu« Kanta czy »Fenomenologji« Husserla, czy jakiegoś traktatu społecznego, zawierać będzie stokroć bardziej ważkie »ideje« niż dany poemat najgenialniejszego artysty. Dla analizy idej pierwszych potrzeba będzie daleko więcej inteligencji, niż do dowolnej, a nie jednoznacznej interpretacji« drugich.

Weźmy dla przykładu zdanie: »praca uszlachetniania«, zdanie, które figuruje we wszystkich wzorkach dla kaligrafji, t. zw. »blech« czyli »banał«. Weźmy teraz ustęp jakiegoś fikcyjnego poematu:

  1. Nowe Formy w malarstwie«. Część II.