Strona:PL Stanisław Ignacy Witkiewicz-Teatr.djvu/228

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


»O praco, która uszlachetniasz ducha
Jesteś jak słońce, co w nas ciepłem chucha«[1].

Pomijając kwestję formy, krytyk przypina się do idei zawartej w takiem np. zdaniu. Nie trzeba na to ani artystycznej intuicji, ani wysokiej inteligencji, ani wogóle niczego szczególnego, aby zdanie takie »zinterpretować«. W wypadkach bardziej zawiłych jeszcze szersze ma pole krytyk do różnych »odgadywań« myśli poety. A więc zaczyna: »Poeta wzniósł się tym razem na wyżyny ogólno-ludzkich wymagań od CZŁOWIEKA. Praca nie jest dlań zabawką. On chce aby przez nią ludzkość dążyła do doskonałości duchowej, a porównując ją z słońcem, ogrzewającem jednakowo wszystkie stworzenia, daje nam poznać, że tak jak bez słońca życie, tak samo bez pracy DUCH, może zniżyć lot swój i t. d.«... Drugą funkcją krytyka jest odgadywanie szarad i rebusów, a następnie rozprawki historyczne. Jest to karykatura; ale chodzi mi tu o oświetlenie zjawiska ogólnego. O ile krytyk jest inteligentnym i ma jako objekt oryginalny co do idei utwór, nawet takie dywagacje mogą być ciekawe, ale nic nie ma to wspólnego z krytyką artystyczną, która musiałaby polegać na oświetleniu z subjektywnego punktu widzenia wartości formalnych.

  1. Proszę o nieogłaszanie tego »utworu«, podobnie jak i Kalamarapaksy jako przykładu mojej »twórczości«. Będę uważał to za nieuczciwe.