Strona:PL Sofoklesa Tragedye (Morawski).djvu/498

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


TEZEUSZ.

A cóż ci, starcze, zjawiło tę przyszłość?

EDYP.

Grzmot wielokrotny i ciągły i gromy
       1515 Z niezłomnej dłoni miotane na ziemię.

TEZEUSZ.

Wierzęć. Bo widzę, że wieszczysz ty często,
A wieszczysz prawdę; mów tedy co począć?

EDYP.

Synu Aigeusa, wnet ja ci odsłonię,
Co twemu miastu przypadnie na wieki,
       1520 Niebawem sam cię zawiodę w ustronie,
Sam bez przewodu, gdzie zamknę powieki.
Ty zaś nikomu nie zwierz, kędy leży,
Nie wskaż nikomu, gdzie grób ten ukryty.
By przed sąsiadem za tysiąc puklerzy
       1525 I za zaciężnych ci starczył dziryty.
A co rzec nie lża, ni jawić tu w mowie,
To, gdy tam staniesz, me słowo wyświeci,
Bo nikt się o tem z tych ludzi nie dowie,
Ani też córy, choć kocham me dzieci.
       1530 Sam to zachowaj, a kiedy nadbieży
Kres twego życia, starszemu znów rodem
Zjaw to, ten zasię następcy to zwierzy.
Tak rządzić będziesz bezpiecznie tym grodem
Przed smoczą siejbą; gdzie wielu wśród rady,
       1535 Tam, choć rząd dobry, wnet przyjdzie do zdrady.
A bóg mści pewnie, lecz nie wraz po czynie,
Gdy człek na bóstwa nie bacząc wre szałem.
Niech więc Tezeju, ta szkoda cię minie.