Strona:PL Sofoklesa Tragedye (Morawski).djvu/461

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


TEZEUSZ.

Cóż trwoży cię głównie?

EDYP.

Nadejdą męże.

TEZEUSZ.

To będzie tych troską.

EDYP.

Bacz, gdy odchodzisz...

TEZEUSZ.

Nie ucz mnie co baczyć.

EDYP.

       655 Trwożny człek musi...

TEZEUSZ.

Me serce nie trwożne.

EDYP.

Nie znasz ich groźby.

TEZEUSZ.

Ale wiem to dobrze,
Że nikt wbrew woli mej stąd cię nie porwie.
Wiele gróźb, wiele słów płonnych wśród gniewu
Zabrzmi, a kiedy duch rządy nad sobą
       660 Znowu odzyszcze, zamilkną pogróżki.
Więc, choć na silne porwali cię słowa
O twem porwaniu, zda im się to morze
Ku nam przyduże i trudne dla wiosła.
Ufaj, nie kładąc mej woli na szalę,
       665 Jeżeliś przybył tu z Feba natchnienia,
Bo wiem, że nawet gdy stąd się oddalę,
Moc cię mojego osłoni imienia.