Strona:PL Sofoklesa Tragedye (Morawski).djvu/435

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Obcem ja okiem się wlokę po swiecie,
A za podporę to dziecię.

CHÓR.

       149—169 O straszny wzrok! Czyś ciemny w świat
Ty wszedł, dziś pełen klęsk i lat?
Nam ciebie strzedz, byś nowych win
Nie spełnił przez występny czyn!
Idziesz, bacz, by cię nie zwiódł
Obłędny krok w zielony jar,
Gdzie wody płyn i słodki miód
Do jednych zbiega czar.
Więc baczność o przybyszu daj,
Spiesz, choć znużony drogą.
Czy słyszysz? opuść święty gaj
Nietknięty świecką nogą.
Milcz! gdy wyjdziesz z tej ostoi
Tam, gdzie mowa wszem przystoi,
Zwierz się duszy mojej.

EDYP.

       170—227 Córko, co czynić?

ANTYGONA.

To, co czynią oni.
Słuchać, co trzeba, ustąpić.

EDYP.

Wesprzyj mnie ręką.

ANTYGONA.

Już się stało.

EDYP.

O ludzie, byłem ja krzywdy nie doznał,
Żem ufny wam się oddalił.