Strona:PL Sofoklesa Tragedye (Morawski).djvu/388

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

Za mnie czas równy tych cierpień zaznali!
O biada!
       795 O śmierci, śmierci, czemuż przyzywana
Tutaj codziennie, odwlekasz twe przyjście?
Więc o szlachetny ty synu, zakląwszy
Ogień lemnijski, pal mnie, o szlachetny!
Ja przecież kiedyś uczynić to śmiałem,
       800 By broń osięgnąć, co w twojem dziś ręku.
Co znowu synu?
Co mówisz? milczysz? gdzie błądzi myśl twoja?

NEOPTOLEMOS.

Dawno nad klęską twą jęcząc, boleję.

FILOKTETES.

Lecz miej też, synu, odwagę; bo ostro
       805 To mnie napada i szybko przechodzi,
Lecz błagam, tu mnie nie opuść samego.

NEOPTOLEMOS.

Odczekam ciebie.

FILOKTETES.

Odczekasz?

NEOPTOLEMOS.

Bądź pewnym.

FILOKTETES.

Nie chciałbym ciebie ja wiązać przysięgą.

NEOPTOLEMOS.

Przecież nie godzi się ruszyć bez ciebie.

FILOKTETES.

       810 Poręcz to dłonią.