Strona:PL Sofoklesa Tragedye (Morawski).djvu/168

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


       570 Stąd tedy gniewna Letojska dziewica
Więzi Achajów, aż dałby za zwierze
Ojciec swą córę jak okup w ofierze.
Tak do niej przyszło; li za tym wykupem
Wojsko pójść mogło ku domom lub Troi.
       575 A więc dla sprawy, z musu, poniewoli,
Ledwie dał córkę, a nie bratu gwoli.
A gdyby — powiem z twej myśli — owemu
Zadość chcąc czynić, tak sobie był począł,
To czyż paść musiał z twej ręki? Gdzie prawo?
       580 Patrz, byś ty ludziom ten zakon zlecając,
Kaźni i żalu nie ściągła na siebie.
Za krew bo jeśli krwią płacić będziemy,
Pierwsza byś legła z wyroków tych mocy.
Bacz więc, byś próżnej nie wdziała osłony!
       585 A jeśli zechcesz, poucz nas, dla czego
Tak podle sobie poczynasz, ty, która
Dzielisz twe łoże z siepaczem, co niegdyś
Wraz z tobą ojca naszego zmordował,
I dalej płodzisz, dawniejsze i prawe,
       590 Z prawych zrodzone odtrąciwszy dzieci?
Mam ja to chwalić? czy powiesz mi może,
Że tem się także za córkę mścisz twoją?
Szpetnem to, choćbyś tak rzekła; poślubiać
Z powodu córki nie przystało wrogów.
       595 Lecz ciebie ani upomnieć nie można,
Bo zaraz krzyczysz, że własnej my matce
Złorzeczym słowem. Po prawdzie ja w tobie
Nie mniej wciąż Panią jak matkę uznaję,
Ja co tu żyję wśród nędz i wśród męki,
       600 Które mi matka i druh jej zadali,
A on tymczasem uszedłszy twej ręki,