Strona:PL Sofokles - Antygona (Kaszewski).djvu/48

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.
    Antygona.

    Jakżeś, Hemonie, przez ojca wzgardzony!


    Kreon.

    Nudzisz mnie ty i twoja gadanina.


    Chór.

    Więc chcesz ją gwałtem wyrwać z objęć syna?


    Kreon.

    Hades rozerwie te niegodne śluby.


    Chór.

    Toś rzekł ostatnie słowo jej zaguby?        200


    Kreon.

    Tak, tak, — ostatnie. Sam tu! rychlej, draby!
    Zabrać mi precz stąd i zamknąć te baby:
    Bo i najwięksi śmiałkowie są czasem
    Gotowi zmykać, kiedy śmierć zapasem.




    STASIMON II.


    Chór.
    (Strofa 1)

    Szczęsny ten, co w ciągu lat
    Umknął ciężkich z losem zwad;
    Ależ biada temu, biada
    Na czyj dom gniew boży pada.
    Ród jego w wieczyste czasy        5
    Z nieszczęściem idzie w zapasy.
    To jak trackich wichrów huk[1],
    Śród egiejskich zagrzmi strug;
    Wraz kipiący morza spód
    W górę czarnym ciska piaskiem,        10
    A bałwany z głębi wód
    O brzeg z groźnym biją wrzaskiem.

    (Antystrofa 1).

    Tak, widzę, nieszczęść kolejnych grom
    Pada na dawny Labdaków dom[2].
    Próżno się w klęskach miota ród stary,
    Nowego rodu nie zwolni z kary;        15
    Jakby za nimi mściwy bóg jaki

    1. „trackich wichrów huk“. Tracya, odpowiadająca terytoryalnie dzisiejszej Turcyi między morzem Czarnem a Egiejskiem, którego część północna zwała się w starożytności morzem Truckiem, głośna była ze straszliwych burz. Już w Iliadzie (IX. w. 5-8) jest o nich wzmianka (przekład Augustyna Szmurły):

      Jako dwa wiatry wzdymają rybami rojące się morze,
      Mroźny Boreasz i Zefir, z tracyjskiej wiejące krainy,
      Kiedy znienacka się zerwą, zaraz bałwany ponure
      Piętrzą się, na brzeg pokłady morskiego porostu miotając:
      Bak też i w łonie Achiwów z żałości krajało się serce.

    2. „Dawny Labdaków dom“. Labdak, syn Polidora a wnuk Kadmosa, prastary król tebański, był ojcem Lajosa, dziadkiem Edypa, a pradziadkiem Eteoklesa, Polinika, Antygony i Ismeny ; od niego to w podaniu tebańskiem nazwany został ród królewski, na zagładę skazany, plemieniem „Labdakidów“, lubo klęski właściwie rozpoczęły się dopiero od Lejosa.