Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/185

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ust moich dadzą władzą językowi
I serce z tobą mówić, nędznikowi?

Gdyżem jest niebu brzydki, a krąg świata

10 
Widząc, jak marnie trawię swoje lata

Mnie sobie hydzi, tem ku mnie zwaśniony,
Żeś ty, mój Boże, przez grzech obrażony.

Proszę, o Panie, proszę, od twej twarzy
Mnie nie odganiaj, gdy się me złe żarzy;

15 
Nie odstępuj mnie, nie porzucaj wiecznie,

Bo bez twej łaski gdzież stąpię bezpiecznie?

Odstąpiszli mnie, — wnet rówien lekkiemu
Prochowi będę, co grzyskiem tchu wszemu;
Lada cień będzie miał więcej godności

20 
Niż ja, wzgardzony od twojej lutości.


Jakoż, skorom z twej drogi, Boże wieczny,
Uszedł, radości nie zna zmysł serdeczny,
A jeśli który dzień wdzięcznym się zjawił,
Ten mi naprzykrsze gorzkości zostawił.

25 
Więc, gdym z swych błędów przykrości doświadczył,

Proszę, abyś me głupstwo przejźreć raczył;
Proszę, nademną — jakoś nad straconym
Synem był kiedyś — bądź łaską wzruszonym!



CLXXI.

Dary łaski twej obracając marnie,
Pośmiech się zewsząd na mię, Panie, garnie.
Dobroci twojej skarby rozpraszając,
Ginę, swój żywot wszech zmaz pełen znając.

Zmiłuj się, Boże, nademną a złości

Mych pomnieć nie chciej, ni głupich sprosności;