Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/166

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ten świat obłudny wzgardziwszy, nieboga,

40 
Wnidzie do Boga!



CLV.

O wieczny Boże, studnico lutości,
Wejźry, proszę cię, na moje żałości,
Które mnie zewsząd nad miarę ścisnęły
I zmysły zjęły.

Snam cię opuścił, przetom człek zelżony;

Odstępiłem cię, więcem w proch rzucony;
Wzgardziłem, Panie, twych wód potok wieczny,
Stąd ból serdeczny.

Uzdrow’ mnie, ojcze, a stanę się zdrowy;

10 
Zbaw’ mnie, a trwoga nie tknie mojej głowy;

Tyś ma ozdoba, z ciebie mnie cześć wstawa;
Niech nie ustawa.

Oto mi mówią: Gdzie są obietnice
Pańskie? Niech przyjdą! A stąd mnie tesknice

15 
Nie tkną, bo zmysły ludzi się nie boją

Za strażą twoją.

Nie trwoż tylko ty, o nadziejo moja,
Niech mnie w trapieniu strzeże łaska twoja,
A jeśli mnie w czem tknie człowiek złośliwy,

20 
Karz, dobrotliwy.


Niech zelżon będzie, kto mnie prześladuje,
Na mnie shańbienia niech nikt nie najduje,
Niech je żrą trwogi, niech je strach zabija,
Mnie złe niech mija.

25 
Rozmnoż żałości w ich dniach niezliczone;

Pośpiesz; niech, Panie, rychło widzą one,