Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/167

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ile mnie życzą, daj tyle troj onym
Skutkiem dotknionym.



CLVI.

Żałość serce żre, łzy psują źrenice;
Boże mój wieczny, obacz me tesknice,
Niemasz ratunku i nikogo z onych
Mnie ulubionych.

Zaż co złego jest; by dusza nie znała?

Tylko śmierć; i tej mniejby się lękała,
Niż takich żalów, jakie mnie trapiły
Psując me siły.

Powinni, krewni, wszyscy mnie wzgardzali,

10 
A na mą hańbę straż swą rozsadzali,

Prześladując mnie, wiedli w mieśce ciasne,
Niewoli jasne.

Wszytkie me drogi łzami opływały,
Ktoby z pociechę do mnie szedł, nie znały,

15 
Wrota otworem, kłotki pogwałcone,

Smutkiem stłuczone.

Służebnice me i słudzy życzliwi,
Jako sieroty chodzili troskliwi;
Dusza gorzkością srogą napełniona,

20 
We mnie trapiona.


Dziatki niewinne, ledwo oglądane,
Na świat przyjęte, zaś wskok z świata brane;
Śród mych ciężkości to ochłody moje:
Łez gorzkich zdroje.

25 
Z ucisku mego cieszył się złośliwy,

Iżeś ty tak chciał, ojcze dobrotliwy;