Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/165

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Myśl świętej chęci hojnie napełniają,

10 
Miłować cię wzbudzają.


I będzież kiedy, że oswobodzona
Z tych doczesnych ciężkości,
Z żywota obłud, ona
Ku pałacom twej niebieskiej radości

15 
Puści skrzydła wolności?


I kiedyż tego błędliwego wieku
Puszczej błotnej, straszliwy,
Dam tył? Skąd bieżeć człeku
Za tobą się chce, o wodzu życzliwy,

20 
Tuż w trop twój świętobliwy.


Wynidzież kiedy, zwyciężywszy trwogi,
Z onych trosk, które sieje
Świat, z nich czyniąc szturm srogi,
Z zdradnych rozkoszy, omylnej nadzieje,

25 
Czy w nich dusza zniszczeje?


Weź styr sam, Panie, łódki utrapionej,
Wieź, jak żeglarz życzliwy,
A gdy ciężar ulżony
Z towarów będzie, co kładł świat zdradliwy,

30 
Wnet wpłynę w port prawdziwy.


I ujźrę na twem wszech jasności ciele,
W twarzy oświecający, —
Z której Oryzon śmiele
Swe światło bierze, gdy każesz, władnący —

35 
Raj, wieczny wiek dający.


O dniu pożądny, o czasie wesoły,
W którym upadnie trwoga,
A dusza spół z anioły