Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/159

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


O, jako dusza moja jest wzgardzona,

Jak lekkoważna i wszem ohydzona,
Jak zgasła, a jej sławę złość stłomiła,
By sen, co z siebie źrenica złożyła.

Obraz jej z pańskich przybytków rzucony,

10 
W księgach żywota jej wiek nie wspomniony,

Stała się jako puhacz wszem straszliwy,
Albo wróbl w pustkach, bez drugich teskliwy.

Wejźrysz po stronach, jakby lunął wodą,
Niemasz nikogo, by chciał być ochłodą,

15 
Nie ujźrysz, ktoby znajomym się liczył,

Albo w ucisku pociechy użyczył.

W takiej, o Boże, w tej dusza ma toni;
Nikt nie ratuje, życzliwy precz[1] stroni,
Stałem się jako naczynie wzgardzone;

20 
Me imię ludzkim językiem zelżone.


Jednęż drogę wiem, tak żalem strapiony
Twej łaski szukać; a ty obrażony,
Widząc mą żałość, znając me gorzkości,
Racz się poruszyć, proszę, ku lutości.



CXLVII.

Dosyć już, duszo, niestałości było,
Dość odmian w gorsze, dość w to, co cię lżyło,
Przemień się w skałę i opokę twardą,
W świętej pokorze bądź pokusom hardą.

Hardą pokusom bądź świętą pokorą,

Nieprzyjaciele twoi niechaj biorą

  1. pierwodruk: przecz.