Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/093

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Wiesz, iż, chocia z opoki,
Pobrzeżne psują ściany

15 
Morskich wałów przeskoki;

Tak i mnie wielkie a głębokie rany
Czynią grzechy brzydliwe,
Stąd mi noc przykra, dni nie pożądliwe.

Przydź, władzo niezwyciężna,

20 
A ręką wiecznej mocy,

Co wszem siłam potężna,
Przeciw tym lodom dodaj mi pomocy,
Co mą duszę objęły;
Niech nią nie władnie, acz ją w swą moc wzięły,

25 
Śmierć albo więc zdradliwy

Nieprzyjaciel on srogi,
Co się rad jak życzliwy
Stawi a zwodząc słodzi swe nałogi,
By tak władnął bezpiecznie

30 
W ciemnościach, gdzie strach i ból mieszka wiecznie.


Nie ma, gdy najśliczniejszy
Rok wszech pełen radości,
Liścia las najgęściejszy,
Ni kwiatów łąka, ni zioł w ich hojności,

35 
Jak ja smutków, żałości

Mam w nędznem sercu z okrutnej chytrości.

Ulecz duszę troskliwą
I nędzną, bo zwątpiła
W swem zdrowiu, gdy teskliwą

40 
Febrą zjęta; daj, tobą się trzeźwiła,

Nie konfekty z sokami
Z zioł różnych ani z kwiatków receptami.

Ugaś wnętrzne pragnienie
Onym żywym potokiem