Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/081

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Wadzili, żem niezgodny

15 
Często z twą wolą, a wnet zaś powodny?


Cóż mam rzec, jeśli śmiały
Zmysł troki niezwyciężne
Na mój kark włożył, co mi moc zabrały?
Ach, że nie tak dołężne,

20 
Żeby w drogach twych mogły być potężne.


Więc się bronić zmysłowi
Mdła natura nie może,
Równa dziecięciu przeciw rycerzowi.
A nic mnie nie wspomoże,

25 
Opuściszli rąk twoich[1] pracą, Boże,


Głupia, prosta owieczka,
Gdy ją pasterz niebaczny
W las bujać puści, skąd trudna ucieczka,
A w puszczy jest zwierz łaczny,

30 
Ginie a ów ma z szkodą frasunk[2] znaczny.


Ach, nie puszczaj w smrodliwą
Szczekę dusze ubogiej
Przeciwnikowi, by widząc błędliwą
Samę, bez wodza, srogi,

35 
Porwawszy nie wniósł za piekielne progi.


Zaż, ojcze dobrotliwy,
Przetoś mieć chciał stworzoną,
Byś dał za obłów złemu, lutościwy,
Wężowi polubioną

40 
Rzecz, wdzięczną pracą rzecz drogo kupioną?


Niech kiedy ku lutości
Nędze moje cię wzruszą.

  1. twych.
  2. frasunek.