Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/082

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Wyrwi Harpijam, pełnym wszech przykrości,
Troskom, co siły suszą;

45 
Daj, by tak sprośnie nie władnęły duszą.



LIX.
ŁAKOMSTWO.
SONET.

Piecza, co rościesz i żywisz się złotem,
A w tysiącu trwog i różnościach szkody,
W teskliwych pracach, chcąc w skarbach mieć gody,
On tracisz, co miał wiecznie cieszyć potem;

By w mię twój jad wszedł, jakoż myślisz o tem;

Jad, który w leciech ma swoje pogody.
Gdyżem twe zawżdy zdradliwe przechody
Ludziom zwykł brzydzić i lżyć cię z kłopotem.

Więc tak ubóstwa szczyre, świętobliwe,

10 
Ustawy gwałcąc deptać chcesz wszeteczna

I w jego rządy śmiesz swą nogę stawić?

Idź, jędzo, gdzieś się zwykła sidły bawić,
Śród zdradnych nadziej, tam pospólstwo chciwe,
Tam twa pociecha, tam radość nie wieczna.



LX.

Do ciebie dusza moja nadzieję wyniosła,
Nie bojąc się zelżenia. Pośmiech złośliwego
Niech jej nie tyka, Panie, gdyż wyroki wieczne
Wiernym pociechę dają.

Niech obłudni żałosną hańbę za cześć mają,

Mnie ty sam drogę ukaż i ścieżki bezpieczne;