Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/074

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Z pokorą prosząc, byś nadziejej[1] więcej
Szalić mną nie dał, lecząc ból co prędcej.



L.

Dobrodziejstwa, Panie, twoje
Przechodzą dowcipy moje,
Baczenie z zmysłem ustawa,
Język godnych słów nie dawa,

Wżdy z tych każde chwali ciebie;

Tobie cześć dawają w niebie,

Tobie dziękują, co światem
Wiecznie rządzisz, a ty zatem
Nie racz gardzić, acz podłemi,

10 
Dzięki i ofiary memi;

Gdyż dać równe łaskam twoim
Niemożna krewkościam moim.

Bądź pochwalon, żeś prowadził
I ojcowskie o mnie radził,

15 
Strzegąc, by żal z złej przygody

Nie mógł mieć na mię pogody.
Śmierciś mnie wyrwał z paszczeki,
Bądź wielbion, Boże, na wieki.



LI.

Twej łaski promień, Panie wysokości,
Jak kaganiec przenika,
Tak iż nie grzeje serca oziębłości;
Przeto mnie letnie tyka

On jasny płomień z ognia twej miłości.


  1. nadzieje.