Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/073

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Chwalić Pana z anioły nigdy nie przestajmy,
Niech go sławi języki, niech serca słuchają.



XLIX.

Dziwne sposoby w umysł mój przywodzisz,
A dziwniejszymi nazad je wywodzisz;
Bo acz ja w tobie nadzieję pokładam,
Wżdy, miasto pociech, w kłopoty upadam.

Stąd dziwne, Panie, mniemanie o tobie

W mym sercu roście, gdy rozbieram sobie:
Kto cię zaniedba, ten kwitnie w radości,
A kto cię strzeże, rzadko bez żałości.

Złośliwy włada, rządzi niewstydliwy,

10 
Mało u ludzi waży sprawiedliwy,

Ty żalem nędzisz, a stad człowiek złośny
Bierze swą śmiałość na pośmiech żałosny.

Aczby tak nieźle, gdyby kto podołał
Znosić z pokorą, gdyś w ucisk powołał;

15 
Lecz krewkość pragnie, by to ludzie znali,

Że i na świecie szczęśni, coć ufali.

Jeśli doświadczasz, zaż potrzeba tego?
Gdyż przyrodzenie, moc, krewkość każdego
Tyś z swej władzej dał, a niżliś świat sprawił,

20 
Kres każdego, bieg, jakoś chciał, ustawił.


Chytremuś moc dał ustrzedz się złosnego,
Prosta uprzejmość pośmiechem zdradnego,
Złemuś dał szczęście, gdy przemysł kieruje,
A szczyra cnota na szwanki styskuje.

25 
Lecz ludzkie błędy czemuż, Panie, liczę,

Gdyż je znasz lepiej; a ja tylko życzę