Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/072

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


XLVIII.
KOLĘDA.

Cicho na wszytkie strony, pokój kwitnie z zgodą,
Królowie państwy rządzą, każdy w swem bezpieczny;
Lecz nie wiem, przecz się trwożą tak piękną pogodą,
Drży piekło z Lucyperem, ogień gaśnie wieczny.

Dawniejsze gwiazdy nowym placu ustępują,

Niezwykłe światło nocne cienie wyrzuciło,
Niebo wesela pełne, i ludzie to czują,
Wżdy się z strachem pytają, coby to znaczyło.

Weszła piękna latorośl z korzenia Jessego,

10 
Ta wdzięcznie zakwitnąwszy wzgórę się wyniesie

I będzie odpoczynkiem Ducha wszechmocnego,
A ta (jak prorok mówił) swobodę swym niesie.

Królowie się lękają, bo o tym rzeczono,
Iż on ojca Dawida stolicę osiędzie,

15 
Wybawi lud z niewoli; k temu przyłożono,

Iż na ziemi i niebie sam królować będzie.

Z brzegów swoich wylały niebieskie lutości,
Aniołów obłok pełen pasterze widzieli:
„Urodził się Zbawiciel wiernym ku radości,

20 
W Dawidowem miasteczku“. Tak od nich słyszeli.


Ludzki naród w łaskę wzięt, występkiem zhydzony,
„Chwała Bogu na niebie“ (tak kory śpiewają).
„Pokój ludziom na ziemi mocno utwierdzony,“
Stąd anieli swą radość głośnie wyznawają.

25 
Bóg się z człowiekiem złączył, wdzięczni się znać dajmy,

Szatan zwalczon[1] a jego siły nie władają.

  1. zwalczył.