Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/067

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Nademną uczyniłeś stek przykrych żałości,
Zawarłeś nad mą głową głębokość ciężkości,

35 
Czekając twej pomocy w mej teskliwej sprawie

Osłabiałem w nadziei i sna zwątpił prawie.

Opuścił miłujący, a powinny, Panie,
Odstąpił, rozumiejąc, że moje ufanie
W tobie na pośmiech wyjdzie[1], a ty, żeś odrzucił.

40 
Okaż, proszę, żeś jeszcze zgoła nie porzucił!



XLIV.

Wiem, o przednie władnący,
I niegodnym się czuję
Twej łaski pałający,
Lecz cię godnym najduję,

Bym cię czcił miłujący,

Jak od stworzenia ma czczon być tworzący.

Uczynić możesz godnym,
Gdy ogniów swych płomienie,
Co cieszą sługom zgodnym

10 
W nizkiej skrusze sumnienie,

Wzniecisz w mym duchu drobnym,[2]
W nowym człowiecze mnie czyniąc powodnym.

Ziemiam jest wysuszona,
Płonna i nierodzajna,

15 
Lecz przez cię odwilżona,

Snadnie[3] obfitodajna.
Jak łąka w kwiat upstrzona,
Będzie dusza ma[4] w cnoty ustrojona.


  1. wynidzie.
  2. dobrym.
  3. będzie.
  4. tak będzie dusza.