Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/066

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Dni żywota mojego wniwecz obracają

Łzy z żałości, którą znam, a w otchłanie pchają;
Podobnym ciałom[1] onym, co groby zaległy
A przez śmierć troski w świecie i władzej odbiegły.

Zrównałem się z onymi, co w ziemi złożeni

10 
Na stronie, od ręki twej, i już zapomnieni:

Tak wiele mnie żałości z smutkiem ogarnęło,
Że mi władzą i pamięć z baczeniem odjęło.

Znacznie się tedy gniew twój wylał, Panie, na mię;
Na mię się wylał, mówię, czego i w tem znamię,

15 
Żeś chętliwie oddalił przyjacioły moje,

Co dawali w żałościach życzne rady swoje.

Dałeś mnie im na wzgardę i tameś posadził,
Skądbym do ciebie nie mógł, ni ty o mnie radził,
Już źrenica gorzkiemi łzami wypłynęła,

20 
Wszytkie zmysły me gasną, nadzieja zginęła.


Lecz wspomni, Panie, proszę, co za korzyść tego
I jeślić chwała może rość z zatraconego?
Zaż łaskę twą wysławi, kto w otchłaniach siędzie?
Zaż (niestetyż) umarły ciebie wielbić będzie?

25 
Wzdycham ku tobie w nocy, a niż słońce wstanie

Uprzedza cię prośba ma: wżdyś zaniedbał Panie!
I czemuż mną tak gardzisz, Boże wszem władnący,
Przecz oblicze odwracasz, w lutości słynący?

Nędznym ja proch, o Panie, a z młodości mojej

30 
W niwecz mnie kazi prawie strach niełaski twojej.

Jużem zwątpił w ratunku, śmierci czekam tylko,
A władzej członków moich gorzkich godzin kilko.


  1. rzeczom.