Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/050

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Nie kładź swojej nadzieje w tych, co światem rządzą,

A za syny ludzkimi niech zmysły nie błądzą,
Odejdzie ich duch z czasem a zniszczeje ciało;
By kiedy w świecie było, znaków będzie mało.

Błogosławiony człowiek, co Jakubowemu

10 
Bogu ufa i cale swą myśl poddał jemu.

Ten ziemię, nieba, morza i co się w nich najdzie
Stworzył, sam wiecznie trwając w lutości a prawdzie.

Stróżem ten wiecznej wiary, omylić żadnego
Nie może, w nim pewna jest nadzieja każdego,

15 
Od wszelkiej krzywdy broni wierzącego jemu,

A swoją władzą dawa żywność łaknącemu.

Z więzienia swe wybawia a wzrok ślepym wraca,
Z ucisku oswabadza, choroby ukraca,
Dobre serca miłuje, sprawiedliwych broni,

20 
Do niego się podbiegły pielgrzym dobrze skłoni.


Sieroty na pieczy ma, a wdowy ubogie
Kto krzywdzi, nań wylewa gniewy swoje srogie,
Złosne[1] w niwecz obraca, sam wiecznie trwać będzie,
On Bóg, co Syon rządzi broniąc od krzywd wszędzie.



XXIX.

Rzekł Pan: włóż na mię żal i kłopoty swoje,
A ja je obrócę na pociechy twoje,
Pódźcie do mnie wszyscy, pracą zmordowani,
Bo u mnie takowym odpoczynek tani.

Ufałeś mi (mówi) a wszytki dni twoje,

Patrzały na słowa i rzeczenia moje;

  1. żałosne.