Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/049

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Że za to twego gniewu nie chciałbym odnosić;
Wszakoż, Panie, i w tej strzeż. Tu przestawam prosić.



XXVII.

Wysokość żalów mych i kłopoty wielkie,
Gdy łzy oczy, troski serce cisną wszelkie,
Ręce i źrenice wznosiemy do ciebie,
Sieroty ubogie usłysz, Ojcze, w niebie.

Wejrzy a łaskawe nam staw swoje uszy,

Niech cię żal nasz, Panie, niech cię nasz płacz ruszy,
Nie patrz na występki, bo wspomniszli złości,
Któż niewinnym będzie twej sprawiedliwości?

Tyś dobroci źródło, i to tak trwać będzie,

10 
Tyś studnica łaski nieprzebrana wszędzie,

Przeto nasze zmyły żalem obciążone
K tobie, byś pocieszył, Ojcze, obrócone.

Kiedy dzień swej nocy z słońcem ustępuje,
Albo księżyc nazad swe gwiazdy kieruje,

15 
Gdy jedna godzina drugiej z miejsca wstawa,

Chwalić Pana swego duch mój nie przestawa.

A iż miłosierdzie w ręku Pana tego
I mocna ucieczka człowieka nędznego,
Dobrze swą nadzieję Izrael zasadził

20 
Że ty, póki wiek trwa, o nim będziesz radził.



XXVIII.

Chwal Pana, póki żywiesz, sław dobroci jego,
Duszo ma: póki czujesz władza ducha swego,
Niechaj w tobie cześć jego nigdy nie ustawa,
Który tu swym do czasu, tam wiecznie żyć dawa.