Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/043

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Szczęśliwy nam być ma; czemuż ludu swego
Jeszcze cieszyć nie chcesz znacznie strapionego?

Dałeś nam łaskę znać w królu ukazanym,
Dałeś wielki gniew znać, stąd zaś oderwanym,

15 
A jeśliś swych sierot wszędy zwykł ratować,

Prosimy, racz teraz od nas gniew hamować.



XX.

Gdy bronisz, by moja praca i staranie
Mnie się nie zdarzało, w dziwne myśli, Panie,
Wdawasz serce moje: zwłaszcza, iż u ciebie
Biorę ich początki, Boże wieczny w niebie.

Jeśli za grzech karzesz, którymeś obrażon,

Ja, żem dawno smutkiem z pociech jest obnażon,
Bym też nie żałował, snabyś miał dość na tem,
Żeś się mnie nakarał; proszę ciesz też zatem.

Wszakeś rzekł, że z smutku pociecha róść miała,

10 
A gdzie się weselą, tam żałość iść chciała,

Ja wesołej dusze nie czuję z młodości,
Proszę, czyń początek weselu k starości.

A ja, bym też łaski twej znać nie chciał. Panie,
Jednak z twej dobroci samej sława wstanie,

15 
Lecz jeślim tak długo był skromny w żałości,

Zażbyś nie rychlej znał za łaskę wdzięczności?

Co przystoi Ojcu, czyń proszę, a moje
Rządź zmysły, by wdzięcznie[1] dobrodziejstwa twoje
Przyjmując mnie synem godnym okazały,

20 
A tu miłym czyniąc z tobą żyć podały.



  1. by godnie