Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/032

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Przeto i ty bądź skromna i nie tęskni sobie:
Bo, jeśli cię Pan karze, znać iż wie o tobie,
Przeto go chwal za dobre, przykre przyjmuj wdzięcznie

20 
Kogo Pan cierpliwym zna, rad cieszy tysięcznie.



VI.

To, czem mnie nawiedzasz, Panie, znoszę skromnie,
A sna też i więcej, jeśli chcesz mieć po mnie,
Tylko proszę o to, sądź pokorę moję,
Żałość moję uznaj a wzrusz lutość swoję.



VII.

Mój wiek czasem krótkim, jak sznurem, zmierzony,
A jako granicą pewną obtoczony,
Więc jak jest nietrwały, ty wiesz, a pijana[1]
Wodna słusznie się zda z nim być porównana.

Wyrwi z grzechów, proszę, a w nich upadłego

Nie dawaj na wzgardę człowieka lekkiego.
Ulży ręki swojej, bo mnie zwojowała
A sna na pośmiech wzdać już się zgotowała.

Nieszczęsny jest żywot człowieka grzesznego,
Pajęczynie równe wszytkie sprawy jego;

10 
A jako mól szatę, tak one żal kazi,

Które więc zła wola od Pana odrazi.

Wysłuchaj me prośby a na łkanie moje
Niechaj otworzone będą uszy twoje;

15 
Abym k sobie przyszedł, chciej sfolgować mało,

Niż ci duszę wrócę a ziemi dam ciało.



  1. piana.