Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/033

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


VIII.

Nasyconym smutku, nie znając dobrego.
I by rozmierzyć chciał Pan kres wieku mego,
Widząc dni, co przeszły, a czas, co przedemną,
Snaby rychlej łaskę uczynił nademną.

Dni swoje w żałości, nocy tracę łzami,

A gdyby się frymark ten stał między nami,
Że od tego czasu miałbym żyć w radości,
Snaby jej mniej było, niż przeszło ciężkości.

Zmiłuj się, coś wszytko i mnie przy tym stworzył,

10 
Oddal już kłopoty, którymiś mnie zborzył,

Osusz oczy moje, ulży ręki mało,
Daj, by urąganie, które znam, ustało.

Racz Panie żałości, które znoszę, skrócić,
Co się z tego cieszą, tam racz łzy obrócić,

15 
Niech to wszyscy znają, że swe masz na pieczy,

A zły się niech lęka, widząc takie rzeczy.

Proszę, Ojcze, użycz oka łaskawego,
A jeśli uczynić nie raczysz i tego,
Daj cierpliwość w serce, albo mnie weź z świata,

20 
Bo mi żywot hydzą, me nieszczęsne lata.



IX.

Pomni, że jako wiatr dni żywota mego;
Oko się nie wróci widzieć co dobrego,
Jak obłok upływa, potem z oka ginie,
Tak się z człekiem dzieje, acz w swym wieku słynie.

Nazad się nie wraca, co w ciemny grób wpadnie,

Mieśce, na którem żył, nie pozna go snadnie,
Przeto widząc wiek swój krótko zamierzony,
Radbym twoję łaskę poznał z której strony.