Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/031

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ten mnie, jak proch wichrem, po ziemi rozraził,

10 
Ten zraniwszy duszę, zmysły na wszem skaził,

Nasycił gorzkością, ścieśnił ducha mego,
Nie chcąc, by mi służył, jak czasu przeszłego.

Mocna siła jego! a gdy na sąd siędzie,
Izaż się kto najdzie, co winnym nie będzie?

15 
Skąd wezmę rzecznika, by sprawy mej bronił?

Zaż jest, kto przed jego gniewemby zasłonił?

Zniszczałem już, przeto, dusze nie znam swojej,
Daj śmierć, możeli być, Panie, w łasce twojej,
Albo kaźni ulży i powściągni ręki,

20 
A jać wszędy wieczne, Boże, oddam dzięki.



V.

Przecześ duszo struchlała? a sna radzisz na to,
Abym, iż się źle dzieje, Bogu łajał za to?
Lecz sobie, jako jedna z głupich postępujesz,
Przeto cię słuchać nie chcę, próżno usiłujesz.

By zawżdy dobrze było, pocóżby do nieba?

Izażby o co prosić albo wzdychać trzeba?
Dawa Pan wszytkiego dość, kiedy się zda jemu,
Aby nie brał, gdy raczy, zaż kto radzi temu?

Nagim wyszedł z matki swej, tenże w krótkim czasie

10 
Z świata do grobu wnidę, nie wziąwszy nic na się,

A jeśli, gdy Pan co da, nam dobrze smakuje,
Zaż skromnie nie znosimy, gdy zaś odejmuje?

Kiedy kto swą myśl w zgodzie z Pańską wolą sadzi,
Znaczne pociechy miewa, bo Pan o nim radzi,

15 
A choć podczas przyciśnie, lecz wnet potym dawa

Wszego dość, a nie rychło ręka mu ustawa.