Strona:PL Rydel - Betleem polskie.djvu/21

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
Lucjan Rydel - Betleem polskie, ornament.jpg
BARTEK

A cegóż wrzeszczycie?

SYMEK

Cóż się złego stało?

WALEK

Pewnie nasą trzodę niescęście potkało?

WOJTEK

Albo wam się co śni, albo dusi zmora?

JASIEK

Możeście też sobie podpili z wiecora?

STACH

Tak ci ja też mówił, jak mnie Maciek budził,
Wstać mi się nie chciało, kęs żem się nie znudził.
Myślałem, że przez sen ten nocny maruda
Wrzeszczy i powiada jakieś nowe cuda.
Wstawajcie-no, bracia, a wszystko ujźrycie:
Dziwy niesłychane, co im nie wierzycie.
Gdyby ciężkim młotem serce we mnie bije...
Może z nas już żaden jutra nie dożyje.

PASTERZE
wylazszy z szopy w popłochu

Gwałtu! Niebo gore, ziemia się zapala,
Widno na świat cały nieszczęście się zwala;