Strona:PL Rydel - Betleem polskie.djvu/20

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
Lucjan Rydel - Betleem polskie, ornament.jpg
MACIEK

La Boga cyś ślepy, cy jesce nie widzisz,
Przetrzej jeno oczy, pojźryj w prawą stronę,
Nad samem Betleem widać wielką łonę.

STACH

Oj prawda — już widzę, ale to nie żarty,
Tyś mi prawdę mówił, ja byłem uparty,
Mój Maćku, mój ślicny, cóż my ucyniwa,
Ja myślę najlepiej drugich pobudziwa. —

MACIEK

Pockaj no trochę, nie chodź jesce Stachu,
Może nadaremno narobiłbyś strachu,
Sam sobie nie wierzę, może mi się marzy,
Trzebaby uważać, co się to tu zdarzy.

STACH

Ej kiego kaduka będzies dłuzej cekał,
Ja krzyknę na drugich, sam będę uciekał!
Cem prędzej tem lepiej, że bydło zajmiemy,
Bo jak się spóźnimy, to pewnie zginiemy.

woła

Bartek, Symek, Walek, Wojtek, Jasiek, Kuba!
Gwałtu wstańcie prędzej, bo nad nami zguba.

MACIEK

Wstańcie! Jak porżnięci wszyscy tęgo spicie,
Ja już dawno wrzeszczę, a wy nie słyszycie!