Strona:PL Rodzina kamieniarza.pdf/39

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
 — 33  —

chatę. Tam więc na świeżym sianie i czystą bielizną zasłanym łóżku złożono «profesora», a Wacek pobiegł natychmiast po lekarza do Kaźmierza.
Tymczasem rozebrano chorego, bolesne miejsca obłożono liśćmi chrzanowemi, które chłodzą doskonale i wyciągają gorączkę, jak zapewniała kamieniarzowa. Wkrótce nadszedł doktór, obejrzawszy chorego, oznajmił, że prócz skaleczeń twarzy i ramion, które po swojemu opatrzył, młody człowiek nie poniósł żadnej szczególnej szkody na ciele. Zalecił mu tylko, aby chwilowo zaniechał przeniesienia się do miasteczka, a parę dni spokoju wróci mu zdrowie.
— Ależ ja tym zacnym ludziom będę ciężarem — ubolewał Michalski.
— Żartuje pan chyba, my nie posiadamy się z radości, że panu kąta użyczyć możemy — rzekli oboje Pokorowie.
Aby chory miał więcej spokoju i powietrza, wyniosła się matka z dziećmi na siano nad obórką, a tylko ojciec usłał sobie kożuch na ławce pod piecem, na wypadek, gdyby chory w nocy potrzebował jakiej usługi.
Spokój, jak zapewnił lekarz, i opieka dobrych ludzi sprawiły, że pan Stanisław po trzech dniach wstał z łóżka, a po tygodniu, pożegnawszy się serdecznie ze swemi opiekunami, wyjechał do gubernji Kieleckiej.




W Warszawie.

Wakacje miały się ku końcowi, a oczekiwana odpowiedź od majstra rzeźbiarskiego nie nadchodziła. Wacek zaczął już się martwić, czy w osta-