Strona:PL Roboty i Dnie Hezyoda.djvu/35

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


A klamrą zepnie z pługiem dyszel w sam raz długi.
Rób to w domu i sporządź odrazu dwa pługi,
Składany oraz prosty, — słuchaj dobrej rady —
Jak jeden się zepsowa, poddasz wołom drugi,
       435 A wiąz i wawrzyn są odporne na owady.
Pług z dębu, z grabu nasad! Woły lat dziewięciu
Nabądź, to im nie zbraknie siły w przedsięwzięciu:
Pełnia młodości; żaden się w sprzęży nie będzie
Borykał z drugim, aby roztrzaskać narzędzie.
       440 Roboty nie porzucą w polu nieskończonej.
Przy nich czterdziestoletni, tęgi wolarz. Trzeba
Dać mu poczwórny bochen, w osiem kęsów chleba:
Jedząc, prosto on skibę zaorze, na strony
Zerkać ku rówieśnikom nie będzie, wpatrzony
       445 Jedno w robotę; lepszy tem on od młodzieży,
Iż nie rozprasza ziarna, sieje jak należy:
(Młodzież na rówieśniki lubi zwracać oko).
Bacz pilnie, kiedy bocian ozwie się wysoko,
Jak corocznie: wyrzuca on hasło w przestworze
       450 Pługom i siejbie, przytem deszcze zapowiada.
Gospodarzowi, który nie ma wołów, biada.
Ty sutą wtedy paszę rozdzielaj w oborze.
Łatwo prosić: — Daj wołu i woza w potrzebie;
Łatwo odrzec: — Mam pracę dla wołów u siebie!
       455 Niejednego do wozu gwałtem rwie się dusza:
Głupi! stokroć ważniejsze, co wozem porusza,
A czego mu nie starczy wprost przez zaniedbanie.
Kiedy wreszcie dla ludzi czas pługa nastanie,
Wstawaj żwawo do pracy zarówno jak sługi,
       460 By suchą czy wilgotną wziąć glebę pod pługi
Wcześnie; pole zapełni się wraz, gdy pójdziesz z przodu.
Orz z wiosną, potem w lecie nie doznasz zawodu.
Siej na nowinie, póki gleba jeszcze świeża,
Nowina spędza czary i dzieci uśmierza.
       465 Proś Zewsa podziemnego i Demetrę, żeby
Pomyślnie rósł i dojrzał święty płód jej gleby;
Proś, poczynając orać, kiedy koniec pługa
Trzymasz w ręku, a bodźcem szturchasz w grzbiet ciołaki