Strona:PL Puszkin Aleksander - Eugeniusz Oniegin.djvu/225

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

Na licach blask wstydliwych róż,
Schylona twarz pod wieńcem białym,
Na ustach lekki uśmiech drga,
W spuszczonych oczach ogień gra...


XI.

Mój biedny Leński! Czy mogiła
Nie daje mocy wszystko znieść?
Czy go za grobem zasmuciła
O zdradzie tej fatalna wieść?
Czy go nad Letą nic nie smęci?
Spi, szczęśliw z wiecznej niepamięci,
Głuchy dla ziemskich dźwięków, zdrad,
I niemym jest dla niego świat?!...
Tak! obojętne zapomnienie —
Oto umarłych zwykły los:
Kochanek, druhów, wrogów głos
Zamilknie wnet; o nasze mienie
Jedynie spadkobierców chór
Prowadzi brudny, gniewny spór.


XII

Już wkrótce dźwięczny głosik Oli
W Larinych domu zmilknąć miał.
Ułan, niewolnik swojej doli,
Jechał do pułku, żonę brał.
Staruszka, córkę swą żegnając,
Gorzko się łzami zalewając,