Strona:PL Puszkin Aleksander - Eugeniusz Oniegin.djvu/171

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

I pewnie was czarował nim...
Z nim walczyć — sobie dziś nie życzę,
Ani wymieniać z tobą strzał,
Śpiewaku »Eddy« z fińskich skał!...


IV.

Tania — że ruską duszę miała —
Rosyjskiej zimy chłodny wdzięk
Całą swą duszą ukochała...
(Wyjaśnić, za co — byłby sęk!)
Kochała sanek polot ślizki,
W zorzy różowe śniegu błyski,
Sosny na mrozie skrzący wierzch,
Wieczorów grudnia długi zmierzch.
Dom cały święcił zwyczaj miły:
W zmroku służebnych huczał głos;
Wróżyć panienkom przyszły los
Z kuchni, z folwarków się schodziły:
Przepowiadały im co rok
Wojskowych mężów blizki krok!


V.

Tania w prostocie słucha służby,
Wierzy w znaczenie wieszczych słów,
W kabałę z kart, w księżyca wróżby,
W przesądy, w głos proroczych snów.
I różne złe ją trwożą znaki;
Wypadek, przedmiot ladajaki —