Strona:PL Pol-Dzieła wierszem i prozą.djvu/284

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Sygnet przezemnie daje hetmanowa,
Bo lepszą pamięć miała białogłowa
O tém, co tutaj będzie nam potrzebne.
Jeźli Bóg zdarzy zabiegi swadziebne,
A mnie się uda sprawę z matką ubić,
To córę zaraz najlepiéj poślubić.

„Najdzielniéj bije serce pod pancerzem:
Więc wezwij naprzód w pomoc Pana Boga,
I opnij pancerz, jakbyś szedł na wroga,
Niech i ja czuję, że swatam rycérza.

„Jeźli Wojskiego przyszlę do Waszeci,
Dobry znak będzie — jeźli krzyknę z sali:
W konia! to siadaj i pojeżdzaj daléj,
Bo znać nie dla nas szczęście tutaj świéci.”

„Nigdy mi serce nie biło tak w boju,
Jak w owéj sali na serdecznéj straży;
A koń przed gankiem rwał się w niepokoju,
Jakby przeczuwał, że mój los się waży.

„Wtém wpadł pan Wojski i krzyknął „wygrana!”
Pani siedziała w krześle upłakana,
Obok stał hetman ku niéj nachylony,
Kiedy pan Wojski uchylił opony,
I kiedym zwolna wstąpił na próg sali.

„Do nóg, jak matce!” rzekł mi hetman głośno...
I padłem do nóg przejęty do żywa,
A w sercu było mi coś tak żałośno,
Jak pod pancerzem nigdy tam nie bywa.

„I hetman podał list méj rodzicielki,
I list przejrzała z płaczem Miecznikowa,